Nic jednak bardziej mylnego. 😜
Najprościej mówiąc, antypedagogika to być i wspierać zamiast
wychowywać.
Wcześniej w pedagogice istniało nastawienie by inne osoby
wychowywać czyli kształtować ich postawy, zmieniać zachowania. Pedagog uważał, że ma pewną władzę, chciał
dominować nad swym wychowankiem, a zarazem nim manipulował. „Jak wychowawca
mówi, tak ma być”. Był on w centrum uwagi. W związku z tym odczuwana była
presja, której wynikiem mogła być cicha walka o pozycję, dominację w relacji.
Co więcej osoba wychowująca stawiała oczekiwania wobec drugiego człowieka, a
one niestety nie są podstawą w budowaniu dobrych więzi międzyludzkich.
Odnosząc się do poprzedniego postu, jaki styl wychowania wam
to przypomina? I do którego stylu można porównać antypedagogikę? Czekam na odpowiedzi
w komentarzach! 😄
Antypedagogika polega na całkowitym odrzuceniu takiego
podejścia. Przede wszystkim To wychowanek ze swoimi potrzebami i obawami staje
w centrum zainteresowania. Wychowawca jest towarzyszem dziecka. Nie stawiając
warunków, ofiaruje w pewien sposób siebie, ale nie podporządkowuje się dziecku. Nie pokazuje, iż wie lepiej, zgadza się
jeśli ma takie samo zdanie, zaprzecza jeśli przeciwne.
W antypedagogice odrzuca się pojęcie wychowywać, jednak nie
oznacza to, iż dziecko jest pozostawione samemu sobie. Pojęcie to zamienia się
na wspieranie, towarzyszenie, pomaganie w rozwoju. Jak pisze Śliwerski, ważne
jest, że pedagog tutaj zdaje sobie sprawę, iż poza wychowaniem ważniejsze jest samo
bycie z dzieckiem, nawiązywanie z nim kontaktu, ponieważ to te czynności dają
najwięcej radości. Uważam że takie zachowania budują relacje pedagog - wychowanek
przede wszystkim na zaufaniu. Każde dziecko potrzebuje szacunku, tolerancji dla
swoich uczuć, wrażliwości, trochę wolności…Dziecko to również człowiek który ma takie same prawa jak dorosły. Nie może być traktowany gorzej, tylko dlatego że ma mniej lat.
Antypedagodzy odrzucają zaplanowane i zamierzone zmiany w
zachowaniu drugiego człowieka. Dlaczego?
Ich zdaniem planowe działania wynikają z „utożsamiania
dziecka z niedoskonałym bytem ludzkim, który potrzebuje pomocy dorosłych (…)”. W
wyniku tego dziecku odbierany jest własny potencjał oraz możliwość do
samorealizacji. Dochodzi do uprzedmiotowienia młodego człowieka i jego
naturalnego rozwoju osobowości.
Dlatego właśnie antypedagodzy zastępują słowo wychowanie
pojęciem wspierania czy pomagania.
„Wbrew zatem wiedzy
potocznej, wychowanie nie jest tresurą, treningiem, formowaniem drugiej osoby,
manipulacja jej psychiką czy moralizowaniem”
Źródła:
1) Zbigniew Kwieciński, Bogusław Śliwerski, Pedagogika, t. 1, Warszawa, PWN, 2011, ISBN:978-83-01-14055-7
2) notatki własne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz