czwartek, 4 kwietnia 2019

Antypedagogika

Pierwsze skojarzenie jakie się nasuwa jest pewnie negatywne, prawda? Anty, czyli coś przeciwnego, coś zapobiegającego… Przyznam szczerze, że sama słysząc pierwszy raz to słowo pomyślałam podobnie.

Nic jednak bardziej mylnego. 😜

Najprościej mówiąc, antypedagogika to być i wspierać zamiast wychowywać. 

Wcześniej w pedagogice istniało nastawienie by inne osoby wychowywać czyli kształtować ich postawy, zmieniać zachowania. Pedagog uważał, że ma pewną władzę, chciał dominować nad swym wychowankiem, a zarazem nim manipulował. „Jak wychowawca mówi, tak ma być”. Był on w centrum uwagi. W związku z tym odczuwana była presja, której wynikiem mogła być cicha walka o pozycję, dominację w relacji. Co więcej osoba wychowująca stawiała oczekiwania wobec drugiego człowieka, a one niestety nie są podstawą w budowaniu dobrych więzi międzyludzkich.  

Odnosząc się do poprzedniego postu, jaki styl wychowania wam to przypomina? I do którego stylu można porównać antypedagogikę? Czekam na odpowiedzi w komentarzach! 😄

Antypedagogika polega na całkowitym odrzuceniu takiego podejścia. Przede wszystkim To wychowanek ze swoimi potrzebami i obawami staje w centrum zainteresowania. Wychowawca jest towarzyszem dziecka. Nie stawiając warunków, ofiaruje w pewien sposób siebie, ale nie podporządkowuje się dziecku.  Nie pokazuje, iż wie lepiej, zgadza się jeśli ma takie samo zdanie, zaprzecza jeśli przeciwne.
W antypedagogice odrzuca się pojęcie wychowywać, jednak nie oznacza to, iż dziecko jest pozostawione samemu sobie. Pojęcie to zamienia się na wspieranie, towarzyszenie, pomaganie w rozwoju. Jak pisze Śliwerski, ważne jest, że pedagog tutaj zdaje sobie sprawę, iż poza wychowaniem ważniejsze jest samo bycie z dzieckiem, nawiązywanie z nim kontaktu, ponieważ to te czynności dają najwięcej radości. Uważam że takie zachowania budują relacje pedagog - wychowanek przede wszystkim na zaufaniu. Każde dziecko potrzebuje szacunku, tolerancji dla swoich uczuć, wrażliwości, trochę wolności…Dziecko to również człowiek który ma takie same prawa jak dorosły. Nie może być traktowany gorzej, tylko dlatego że ma mniej lat.

Antypedagodzy odrzucają zaplanowane i zamierzone zmiany w zachowaniu drugiego człowieka. Dlaczego?
Ich zdaniem planowe działania wynikają z „utożsamiania dziecka z niedoskonałym bytem ludzkim, który potrzebuje pomocy dorosłych (…)”. W wyniku tego dziecku odbierany jest własny potencjał oraz możliwość do samorealizacji. Dochodzi do uprzedmiotowienia młodego człowieka i jego naturalnego  rozwoju osobowości.
Dlatego właśnie antypedagodzy zastępują słowo wychowanie pojęciem wspierania czy pomagania.

„Wbrew zatem wiedzy potocznej, wychowanie nie jest tresurą, treningiem, formowaniem drugiej osoby, manipulacja jej psychiką czy moralizowaniem” 



Źródła: 
1) Zbigniew Kwieciński, Bogusław Śliwerski, Pedagogika, t. 1, Warszawa, PWN, 2011, ISBN:978-83-01-14055-7
2) notatki własne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz